Rabunkowa polityka społeczna Platformy Obywatelskiej

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 5 kwietnia 2011 20:15 Kategoria: Portal

 

Wyobraźmy sobie, że mamy XVIII wiek. Widzimy antykrólewskie bezprawie, obniżone standardy, odwrócenie porządku prawnego w państwie, w którym od czasów Sejmu Niemego rządzą ambasadorowie Rosji, Prus i Austrii. Elity tego państwa cechuje samodegradacja, pogoń za stanowiskami i zdawanie się na dobrą wolę silniejszych sąsiadów. Nadciąga nieuchronna katastrofa narodowa w postaci rozbiorów. Tradycyjne wartości patriotyczne są wyśmiewane, co bardzo ułatwia manipulowanie społeczeństwem, a w konsekwencji prowadzi do zastępowania demokracji szlacheckiej - klientyzmem.
Taki raport mógłby napisać Hugo Kołataj, jedyny – jak się zdaje – Polak tej doby, który miał wizje naprawy społeczno-politycznych struktur Rzeczpospolitej.
W ubiegłym tygodniu opublikowany został na stronach internetowych PIS-u arcyciekawy dokument będący diagnozą stanu naszego państwa pod rządami stronnictwa platformersów. Pod wieloma względami zawiera wątki znane z historii Polski: słabe rządy pogłębiają kryzys moralny i otwierają drogę do utraty suwerenności. Każdy z 56 rozdziałów tego obszernego, bo liczącego 116 stron „Raportu o stanie Rzeczypospolitej” stawia ciężkie zarzuty rządowi Donalda Tuska.  Rabunkowa polityka społeczna polega na okradaniu przeciętnego bądź ubogiego obywatela, głownie poprzez podnoszenie podatku pośredniego (VAT), ale także poprzez przeniesienie części środków OFE do sfery czysto abstrakcyjnych derywatów, których rzeczywistą wartość bardzo trudno ocenić.  
Jeśli polityka ma być rozumnym działaniem na rzecz wspólnego dobra warto przeczytać dlaczego III Rzeczpospolita wymaga wielkiej naprawy.

Rząd Tuska kolektywizuje ubezpieczenia społeczne

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 11 lutego 2011 00:38 Kategoria: Portal

  
  Od 2009 r. przepowiadaliśmy, że ZUS zbankrutuje. I to się właśnie dzieje. Rząd kradnie obywatelom pieniądze z OFE, a Balcerowicz woła, żeby Polacy nie szli na  ubezpieczeniową rzeź jak stado baranów. W Polsce wysokość świadczenia wypłacanego przez ZUS zależy od tzw. składek wpłacanych przez lata. na wirtualne konta w ZUSie. Emerytura wyliczana jest  na podstawie skomplikowanych, niezrozumiałych zasad opartych na przepisach, które zmieniają się co rok.   Jak ZUS przyznaje emerytury  widać na przykładzie Sabiny Potoczak.   Pracowała przy wyrębie od 8 roku życia. Nie ma dokumentów, że dostawała 25 dkg chleba dziennie, że był głód i zimno.   Deportowana na Syberie, całe życie gdzieś pracowała. To były smutne losy polskich rodzin: ojciec zamordowany, matka i rodzeństwo wywiezieni. Mając 71 lat  bezskutecznie  starała się o rentę.   - Mogłaby Pani jeszcze raz jechać na Syberię. Jest Pani „zdrowa jak kobyła” - powiedział Sabinie Potoczak lekarz orzecznik ZUS.  Nie łudźmy się, że ZUS nas lepiej potraktuje.  ZUS to ubezpieczeniowy kołchoz. Nikt  nie wie jak wysoką emeryturę dostanie i na jakiej podstawie. Rząd kradnie pieniądze z OFE, bo  nie potrafi gospodarować.  Obecnie na usługi zewnętrzne, takie jak np. papier czy telefony państwo wydaje ok. 14 mld zł. Nawet 6 mld zł z tej kwoty budżet mógłby zaoszczędzić dzięki stworzeniu centrum zakupowego dla całej administracji rządowej.  W ciągu  3 lat rządów Tuska, od września 2007 do września 2010 zatrudnienie w administracji państwowej, obronie narodowej i ZUSie zwiększyło się z 590 tys. do 660 tys. czyli o 70 tys. urzędników, z których każdy średnio zarabia 4 tys. miesięcznie. 

Rządowa propaganda reformy OFE

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 27 stycznia 2011 11:04 Kategoria: Portal

 
    Rząd w swojej akcji wyjaśniającej  wykorzystuje propagandowe mechanizmy późnego PRL-u.  W  Gazecie Wyborczej ukazał się  26 stycznia  artykuł podpisany przez    Ludwika Koteckiego, wiceministra finansów w rządzie PO i PSL. Sam już tytuł artykułu:  „OFE: Manipulacja czy rzetelna analiza”  wskazuje na demaskatorskie podejście autora i  oskarżanie „obrońców OFE” o  manipulacje i nierzetelność.  W domyśle rząd jest rzetelny bo dobrze liczy.  W tekście tym padają charakterystyczne dla tekstów propagandowych zwroty, przejęte  z okresu schyłkowego PRL, kiedy władzom publicznym  bardzo zależało na poprawie efektywności  tzw. II etapu reformy gospodarczej. Wielokrotnie wymieniana przez p. Koteckiego  „Debata publiczna” była   wtedy  nazywana nieco inaczej. Mówiło się, że  władza prowadzi  konsultacje ze społeczeństwem.  Teraz też Pan Kotecki wzywa: „Debatę przeprowadźmy wspólnie”. Jednocześnie  ogłasza, że  mamy  rząd, który umie liczyć i wie co robić, a jego krytycy, obrońcy OFE nie umieją liczyć.  Wierzę panu Koteckiemu, że rząd Tuska umie liczyć, a nawet, że  umie liczyć kreatywnie, co pokazał przy liczeniu długu publicznego. Chodzi o coś innego. Pan Kotecki   arbitralne zerwanie umowy społecznej z 1999 r. nazywa  „obecnym  kompromisem”.  Dziwny to kompromis, dziwna debata - skoro znamy już termin wejścia w życie nowych rozwiązań – 1 kwietnia.
    Kolejny zwrot używany przez p. Koteckiego:    „poprawić reformę” –  ukrywa  to co robi rząd czyli kastrowanie  OFE. Rząd zaprzecza  istocie  reformy z 1999 r.  czyli inwestowaniu pieniędzy przyszłych emerytów  na ich indywidualnych kontach,  Już we wtorek prof. Balcerowicz krytykował rządowy projekt reformy emerytur mówiąc, że obcięcie wpłat do OFE jest złe dla gospodarki i przyszłych emerytów, ponieważ w ZUS gromadzone są tylko obietnice.
   Dalej Pan Kotecki używa  terminu: „tańsze i bezpieczne finansowanie”  -  tak ma wyglądać koncentracja środków pieniężnych w OFE . Czyli w przekładzie na język polski będzie  to co dotychczas:  przelewanie pieniędzy  z bieżących składek wprost na konta emerytów. Niezależny ekonomista Krzysztof Rybiński nazywa to dosadnie - nacjonalizacją  prywatnych składek ubezpieczeniowych.
   Często używane jest sformułowanie:  „przesunięcie składki do OFE”   - nie jest to w istocie żadne przesunięcie, bo ZUS nigdy nie inwestował. Na to kłamstwo zwrócił  uwagę prof. Leszek Balcerowicz.                                                                                                                                             
     Pojęcie nowomowy używane jest  jako określenie wypowiedzi, które posługując się stałym zestawem typowych dla siebie określeń, de facto nie niosą żadnej treści, zubażają język bądź wypaczają lub fałszują  rzeczywistość. Zdanie:  „Przyniesie efekty także w innych obszarach wymagających trudnych politycznie i społecznie działań”   to typowa nowomowa. Kolejny przykład nowomowy:  ” podobny efekt można osiągnąć, inwestując w kapitał ludzki czy podejmując inne działania”.  Pozostaje się zapytać autora: jaki efekt?, jakie inwestycje? Jakie działania?.   Zastanówmy się czy  rezygnacja z systemu, w którym pieniądze rzeczywiście się odkłada i inwestuje może przynieść jakieś pozytywne efekty?  Pan Kotecki wskazuje na obniżenie kosztów systemu emerytalnego. Ale czy można wierzyć przedstawicielowi rządu kraju, w którym struktura zatrudnienia w ciągu dwóch lat  jego rządów  bardzo niekorzystnie się zmieniła - ubyło 250 tys. miejsc pracy w przemyśle przetwórczym, a przybyło 53 tys. urzędników.  Czy ten  rząd zrobił coś w tym czasie, w celu  obniżenia  kosztów ZUS-u, który  zatrudnia 50 tys ludzi, na co idzie rocznie 4 mld zł.,  Rząd  PO i PSL nie tylko nie obniża kosztów, ale wręcz przeciwnie  jest mistrzem  w pozyskiwaniu środków dla powiększającej się biurokracji. Rządowa rzetelność liczenia, na którą autor często się powołuje jeszcze nie tak  dawno była nazywana kreatywną księgowością. Dzisjaj  zdolność rządu do prowadzenia  kreatywnej księgowości nazwywa się w nowomowie: „stabilnością finansów publicznych”.  Tusk obiecał w połowie zeszłego roku, a potem to powtórzył we wrześniu podczas uchwalania budżetu, że nie będzie żadnych cięć w przypadku OFE.
   Teraz rząd złamał dane słowo i umowy społeczne. Reforma z 1999 roku była w istocie umową międzypokoleniową,  wypracowaną w   okresie  dwuletnich prac, a po niej miliony ludzi zyskały prawo wyboru, czy chcą zostać w starym systemie, czy przejść do nowego. Ci ludzie zostali przez rząd Tuska oszukani, ale wmawiać im  się będzie,  że to dla ich własnego dobra rząd kradnie im pieniądze, które miały być  odłożone na przyszłe emerytury. Takiemu propagandowemu celowi   służy  rządowy artykuł:  „OFE: Manipulacja czy rzetelna analiza”.  

Rząd kłamie nie tylko w sprawie smoleńskiej

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 20 stycznia 2011 18:30 Kategoria: Portal

 
5 stycznia w Sejmie Donald Tusk zapewniał, że decyzja o zmniejszeniu składki przekazywanej do otwartych funduszy emerytalnych (OFE) i przekazaniu jej do ZUS jest bezpieczna dla ludzi, że ludzie na tym nic nie stracą. Sprawa stała się głośna. Ekonomiści sporządzali wyliczenia, w których wskazywali, że bez względu na przyjęty sposób waloryzacji nowego konta w ZUSie emerytury Polaków będą niższe. W mediach rozgorzał spór. Obudziły się nawet Otwarte Fundusze. Będą miały promocje w mediach. Na końcu „Gazeta Wyborcza”, która dotąd popierała politykę Tuska, zamieściła wyliczenia, z których wynika, że wysokość emerytury w ramach publicznego systemu, czyli ZUS i OFE, będzie niższa po zmianach. I dalej gazeta napisała - Dzisiejszy 25-latek uzbiera o ponad 600 tys. zł mniej kapitału na kontach emerytalnych, niż gdyby nic nie zmieniono i do OFE wciąż trafiała składka rzędu 7,3 proc. To istotnie obniża wysokość jego miesięcznego świadczenia. Mniej będą mieć także obecny 35-latek i 45-latek. Odpowiednio o 175 tys. i 41 tys. zł mniej zgromadzą na starość. Im zatem młodsza osoba, tym więcej traci na tych zmianach, bo też więcej czasu oszczędza na starość po korekcie w OFE. Pewne jest, że Tusk nas okradł i ludzie nie dostaną obiecanej godziwej emerytury. w nowym systemie będą otrzymywały głodowe emerytury, a po tej zamianie z OFE na ZUS - jeszcze niższe.

Zasiłki rodzinne dyskredytują polityków

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 26 sierpnia 2010 20:43 Kategoria: Portal

 

Problem demografii nie istnieje dla polityków. A szkoda, bo problem ten ma bezpośrednie przełożenie na nasze emerytury. Wiele osób myśli że ZUS ich zabezpieczy na starość. Niestety  ZUS  już niedługo może przestać wypłacać emerytury. Wbrew temu co nam się mówi składki nie są odkładane. Wszystko co ZUS zgarnia idzie na wypłaty i oczywiście na utrzymanie ZUS-u. Żeby zapobiec katastrofie emerytalnej politycy kombinują na krótką metę. Już obniżyli wiek szkolny, co pozwoli szybciej wprowadzić ludzi na rynek pracy. Do tego zamierzają wydłużyć wiek emerytalny, żeby ZUS miał mniejsze wypłaty. Jeśli w ciągu następnych 30 lat utrzyma się zapaść demograficzna nic nie uratuje systemu emerytalnego. Po prostu dwoje pracujących w nie utrzyma trzech niepracujących plus zatrudnionych w aparacie państwowym, których ilość wzrasta z każdym rokiem. Rząd PO podpisał  19 listopada 2008 r. z Episkopatem Polski Deklaracji w sprawie polityki rodzinnej. Niestety wiele zapisów tego dokumentu nie jest realizowanych. Dotyczy to spraw, których realizacja wymaga np.: stopniowego zwiększania nakładów z budżetu państwa na rodziny tak, by osiągnęły one średni poziom krajów UE. Sytuacja dzieci z ubogich rodzin jest zdecydowanie gorsza niż przeciętna sytuacja emerytów, jednak państwo obie grupy traktuje z różną uwagą. Wiemy dobrze, że szczególnie rodziny wielodzietne wychowujące troje i więcej dzieci są w najtrudniejszej sytuacji materialnej, a wychowuje się w nich niemal 1/3 wszystkich polskich dzieci. W tych właśnie rodzinach mamy do czynienia ze szczególnie głębokim ubóstwem – 36 proc. tych rodzin żyje poniżej tzw. ustawowej granicy ubóstwa (dane na 2007 r.). Sytuacja ta utrudnia zaspokojenie podstawowych potrzeb materialnych i zdrowotnych dzieci wychowywanych w tych rodzinach, wpływa także na ich gorszą edukację. Z punktu widzenia polityki rodzinnej najważniejszym zadaniem jest podwyższenie progu dochodowego uprawniającego do świadczeń rodzinnych oraz podwyższenie dodatków do zasiłku rodzinnego, w tym szczególnie dodatku na dzieci z rodzin wielodzietnych. w Polsce szybko postępuje proces utraty uprawnień do świadczeń rodzinnych. Proces ten wynika z utrzymywania na niezmienianym od roku 2004 roku poziomie progu uprawniającego do zasiłku rodzinnego - 504 zł na członka rodziny i powiązanych z nim dodatków. Powoduje to drastyczne zmniejszanie się liczby uprawnionych do tych świadczeń. Tylko w latach 2006-2008 liczba uprawnionych dzieci zmniejszyła się o 827 tysięcy, a od początku ich wprowadzenia ubytek ten dotyczy niemal 3 mln dzieci. Utrzymywanie progu dochodowego na tym samym poziomie spowoduje dalsze ograniczanie liczby uprawnionych do świadczeń rodzinnych. Pamiętajmy, że strata uprawnienia do zasiłku rodzinnego to również utrata uprawnień do związanych z nim dodatków, w tym istotnego dodatku na dojazd do szkoły i dodatku na dzieci z rodzin wielodzietnych. Zasiłek rodzinny ma na celu częściowe pokrycie wydatków na utrzymanie dziecka.
Zasiłek rodzinny wypłacany jest co miesiąc przez okres zasiłkowy, który trwa od 1 listopada do 31 października. Wnioski o przyznanie świadczeń na kolejny okres zasiłkowy składa się w urzędzie gminy lub urzędzie miasta od 1 września. Aktualnie wnioski przyjmowane są na na nowy okres zasiłkowy 2010/2011(trwający od 1 listopada do 31 października) przyjmowane są od 1 września 2010. Wnioski na świadczenia z funduszu alimentacyjnego na nowy okres zasiłkowy 2010/2011 (trwający od 1 października 2010 do 30 września 2011) przyjmowanie są od 1 sierpnia 2010. W okresie zasiłkowym 2010/2011 należy wykazać dochody za rok 2009 uwzględniając zmiany wysokości dochodów członków rodziny.
Oprócz zamrożenia progów pomocy społecznej na niekorzyść rodzin ubogich działa system podatkowy.   System podatkowy odbiera pieniądze rodzinom ubogim, bo to one najwięcej wydają na   podstawowy koszyk dóbr i usług. Dla państwa są dojnymi krowami płacącymi podatek VAT zawarty w cenie towaru. Przy czym polityka prorodzinna państwa polega na tym, że VAT na prezerwatywę wynosi 7 proc VAT na wózki dziecięce 22 proc. Jak wiadomo rząd planuje od nowego roku podwyżki podatku VAT co bezpośrednio uderzy w dochody rodzin najuboższych.
 
Państwo nie prowadzi polityki prorodzinnej, ani także pronatalistycznej. Państwo prowadzi XIX wieczną politykę żerowania na społeczeństwie i pod tym względem nie różni się od ówczesnego państwa zaborczego. Od ówczesnych zaborców dzisiejsi politycy różnią się tym, że posiedli umiejętności medialno-aktorskie i dobrze wykonują robotę propagandową.  Politycy ci   stawiają nasz naród w sytuacji, że posiadanie dzieci jest zagrożeniem. Prawda jest taka, że Kościół upominając się o politykę prorodzinną, odgrywa rolę reprezentanta znacznej części narodu, który  tak jak to było w XIX w musi walczyć o swoje przetrwanie. W Europie do 2050 r. ubędzie 60 mln ludzi czyli tak jakby zniknął jeden naród.
«Wstecz 12 13 14 15 16 17 18 Dalej» 

 Ilość odsłon:8917465