Polacy w niewoli ZUS-u

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 26 czerwca 2011 10:39 Kategoria: Walka z ZUS-em

 

Kolejne grupy społeczne rozpoczynają walkę z ZUS-em.
 
Pamiętamy jeszcze niedawno były to kobiety, które pracowały na etacie, prowadziły działalność gospodarczą, a na dodatek urodziły dziecko. Za ten okres ZUS w nagrodę ściągał z nich zaległe składki wraz z odsetkami. Tym razem chodzi o przedsiębiorców, którzy zawiesili działalność przed 20 września 2008 r. Jest to doskonały przykład na to czym jest dzisiaj Polska - kraj poddany okupacji ZUS-om i innym urzędom, żerującym na obywatelu. Mechanizm zniewolenia jest prosty: najpierw państwo produkuje takie przepisy, którymi stara się reglamentować przestrzeń gospodarczą, są one celowo niejasne, wręcz zaprzeczające zdrowemu rozsądkowi. W latach 90 przedsiębiorcy często zawieszali płacenie składek w ZUS-ie. Była to normalna praktyka w przypadku firm sezonowych lub wypadków losowych. Nikogo to wtedy nie dziwiło. Przecież ktoś to nie prowadzi działalności, nie powinien płacić ZUS-owi składek. Ta sama praktyka 10 lat później spowodowała u ludzi istną katastrofę. ZUS wprowadzał ich w błąd, pozwalając na nieopłacanie składek w czasie, kiedy mieli, ich zdaniem, wyrejestrowaną (potocznie zawieszoną działalność gospodarczą). Teraz ZUS domaga się od firm, które zawiesiły działalność, miliarda złotych. Celem ZUS-u jest zniszczenie tych firm. Przy braku klarownych przepisów nie ma szans na wygranie sprawy, która dotyczy zasadności płacenia składek.
 
Polacy organizują się przeciw ZUS-owi
 
 Można pozwać ZUS o naprawienie szkód spowodowanych wprowadzeniem w błąd. Taki pozew przygotowuje krakowska kancelaria prawna Kubas Kos Gaertner. Przed sądem cywilnym będzie się domagać odszkodowania za to, że urzędnicy ZUS okłamywali ludzi, pozwalając na nieopłacanie składek w czasie, kiedy mieli, ich zdaniem, wyrejestrowaną działalność. Logiczny zatem jest wniosek, że gdyby ludzie otrzymali jednoznaczny komunikat, że wyrejestrowanie biznesu oznacza dług i zapłatę odsetek, to by tego nie zrobili lub działalność by zlikwidowali poprzez wykreślenie w ewidencji. Na tym przykładzie widać, że jest to niewola prawno - ekonomiczna polegająca na bezwzględnym przymusie podlegania władzy ZUS-u. Polski przedsiębiorca to niewolnik ZUS-u. Musi płacić do ZUS-u nawet jak nic nie robi, a jego majątek traktowany jest dzisiaj jako majątek ZUS-u.
 ZUS to przejaw totalitaryzmu państwowego, który przejawia się w dezorganizacji życia społecznego. W ten sposób zamiast republiki aktywnych i dbających o dobro wspólne obywateli mamy rozrastającą się sieć klientów tej instytycji i osób przez nią poszkodowanych.
 

Społeczeństwo jak najmniej wykształcone i nie ubezpieczone

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 19 czerwca 2011 06:55 Kategoria: Felieton redakcyjny

 

           
         Ideologia okradania i trzymania w nieświadomości      
     Rząd karmi społeczeństwo ideologią emerytalną opartą na państwowym ZUSie jako gwarancji wypłat. Nadejdzie jednak dzień kiedy w kasie państwa zabraknie pieniędzy. Pracownik zarabiający przeciętną pensję płaci w Polsce ok. 23 800 zł podatków rocznie. Gdy w rodzinie pracują dwie osoby, jedną pensję zabiera państwo. Rzeczywista stopa opodatkowania przeciętnego pracownika zatrudnionego na podstawie umowy o pracę wynosi 52 proc., z czego płaca jest obciążona 39,5 proc. podatkiem dochodowym i składkami, reszta to VAT, akcyza i inne opłaty na rzecz państwa. Amerykanie w podatkach oddają tylko 23,6 proc. swoich dochodów, to najmniej od 1958 r.
     Trzeba wziąć sprawy we własne ręce
    Albo" bierzemy sami odpowiedzialność za własną przyszłość i NIE płacimy składek do ZUS, albo rezygnujemy z odpowiedzialności za swoją przyszłość i bezzwrotnie oddajemy część swoich ciężko zarobionych pieniędzy do ZUS gdzie zostają NATYCHMIAST wydane w tym część (około 30-40%) zostaje zresztą ukradziona przez pasożytów takich jak: administracja, górnicy, KRUSo-rolncy, zdrowi renciści itp. W efekcie już po miesiącu nasze pieniądze fizycznie zostają już wydane i na przyszłość nie mamy odłożone NIC. Dlatego prawdą jest, że żeby mieć utrzymanie na emeryturze to należy samemu wziąć za to odpowiedzialność czy to przez zgromadzenie odpowiedniego kapitału w nieruchomościach, udziałach w jakichś firmach, obrazach, czy chociażby posiadaniu dzieci (ale nie dlatego, żeby przyłączyły się one do piramidy emerytalnej, ale dlatego by to one po prostu ze swoich zarobków nas utrzymywały).

    Olej rząd, rób dzieci !     

    Notabene: Obecnie nie musiałoby się rodzić mniej dzieci, gdyby nie to, że w swoim czasie (30-40 lat temu) rodziło się ich bardzo dużo - znacznie POWYŻEJ prostej zastępowalności pokoleń. Jakoś wtedy nikt nie bił na alarm, że rodzi się za dużo dzieci. A dzieci rodziło się więcej niż przyrost środków produkcji i przyrost mieszkań. Dzieci bowiem rodzi prawie każdy, a ile osób wymyśla dla nich miejsce pracy? Ile osób wymyśliło w tym czasie nowe technologie, wynalazki, pomysły na biznes mogące dać zatrudnienie tak ogromnej populacji z największego europejskiego (po 1950) przyrostu naturalnego? Czy przyrostowi nowych potencjalnych pracowników towarzyszył taki sam przyrost nowych miejsc pracy (żeby nie było niejasności za przyrost miejsc pracy też odpowiadają obywatele, a nie jak uważa wielu lewaków - państwo). Okazuje się, że dzieciorobem może być każdy, ale nie każdy już ma talent do zrobienia jednego, dwóch, trzech miejsc pracy.
 
   Rządowi zależy na tym, żeby społeczeństwo do ostatniego dnia pozostawało w niewiedzy. Ludzi kształci się tak, żeby nie pytali skąd rząd będzie miał pieniądze na dopłaty do ZUS? Po co dopłacać do ZUS? Po co w ogóle nam ZUS ? i że ubezpieczenia obejdą się bez ZUS-u.

O tym kogo ZUS zatrudnia dowiemy się wkrótce !

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 14 czerwca 2011 13:05 Kategoria: Informacja wewnętrzna ZUS

 

Złożyłem do Prezesa ZUS Zbigniewa Derdziuka  wniosek o udzielenie  informacji publicznej o stanowiskach pracy (nazwa stanowiska) i osobach na nich  zatrudnionych w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych wraz z imionami i nazwiskami tych osób, a także zakresem ich  obowiązków.
 
Chcemy rozeznać się w stanie zatrudnienia w ZUSie. Uważamy, że obywatele Rzeczpospolitej mają prawo wiedzieć kogo i po co ZUS zatrudnia.   

 

ZUS przegrał w Sądzie Najwyższym

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 14 czerwca 2011 12:01 Kategoria: Walka z ZUS-em

 

Walka z ZUS-em trwa
 
Do przeciwników ZUS-u dołączyli sędziowie Sądu Najwyższego, którzy pozbawili ZUS nieograniczonej możliwości odbierania lub ograniczania świadczeń. Do tej pory działo się tak, że ZUS za plecami ubezpieczonego i bez powiadamiania dokonywał tzw.  „nowej oceny dokumentów”.  Emeryt lub rencista dowiadywał się po fakcie, że ZUS obciął mu rentę lub emeryturę.  Proceder ten trwał od 2004 r. przy wsparciu rządu, który przeforsował w parlamencie korzystny dla ZUS-u  art. 114a ust 1 a ustawy systemowej.  
Teraz ZUS przy każdym takim odbieraniu świadczenia  ma obowiązek zawiadomienia strony postępowania.
 
Uchwała składu 7 sędziów z 10.06.2011 r. (sygn. akt III PZP 1/11).
Ponowne ustalenie prawa do świadczeń lub ich wysokości w trybie art. 114 ust. 1 i 1a ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (jednolity tekst: Dz. U. z 2009 r. Nr 153, poz. 1227 ze zm.) nie wymaga wydania przez organ rentowy postanowienia o wznowieniu postępowania na podstawie art. 149 § 1 k.p.a.; wymaga natomiast zawiadomienia stron o wszczęciu postępowania na podstawie art. 61 § 4 k.p.a. w związku z art. 124 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Władza PO nie rządzi dla dobra publicznego

Autor: Paweł Lechowski Data dodania: 23 maja 2011 07:29 Kategoria: Krach systemu ubezpieczeń

 Pan prezydent deliberuje nad system emerytalnym

 Niedawno u pana prezydenta spotkali się politycy, żeby radzić w temacie systemu emerytalnego, który się wali. Siedzący za prezydenckim stołem zobaczyli nadciągającą katastrofę demograficzną i za bardzo nie wiedzą co robić. Jak zwykle rząd ma gotową receptę pod znanym tytułem: dalsza koncentracja środków ubezpieczeniowych w ZUS-ie. Tym razem kant polega na tym, że nasze oszczędności z OFE będą, poczynając od 10 lat przed przejściem na emeryturę, stopniowo przenoszone do ZUS. - Jedna dziesiąta co roku. To co dostaje ZUS jest na bieżąco wydawane w formie świadczeń dla obecnych emerytów. Część OFE miała zostać potraktowana jako prywatne oszczędności na starość. Była to swoista umowa społeczna, którą rząd złamał, wprowadzając ustawę, która od 1 maja tego roku zabiera składkę OFE i daje ZUS-owi. Ale to jeszcze rządowi za mało. Rząd wie, że ustawą może wszystko. Taki jest zapis w art. 67 Konstytucji. Każdy obywatel ma prawo do zabezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakres i formy zabezpieczenia społecznego określa ustawa.
 
  Ustawa niewypał
 
 Ta ustawa, która nazywa się o systemie ubezpieczeń społecznych była uchwalona w 1999 r, jako rezultat umowy międzypokoleniowej. Ludzie mieli opłacać swoje składki emerytalne, których część trafiała do ZUS-u, część do OFE. Dzisiaj okazuje się, że oszczędności są fikcją, a system emerytalny wprowadzony w 1999 r. to niewypał. Rząd robi co chce. Szuka kasy, a najbliżej mu do OFE.
 
  Bankrutujące państwo
 
 Zamiast zająć się problemami społecznymi np. bezrobocia wśród młodych, wykształconych ludzi, rząd tworzy na kilogramy prawo krępujące swobodę obywateli i drenujące ich kieszeń. Rozrost państwa zniechęca obywateli do aktywności. Jedni ludzie przestają zatrudniać innych ludzi bo nie widzą w tym korzyści dla siebie tylko dla państwa. Widać, że rząd wyczerpał swoje możliwości intelektualno-decyzyjne. Państwo zabiera obywatelom 23 tys. 800 zł podatków rocznie, a jego usługi (socjalne, zdrowotne, edukacyjne, bezpieczeństwa) są marnej jakości. Największy przekręt rządu to ubezpieczenia społeczne. Nie raz pisaliśmy na tym portalu, że każdy kto by sam odkładał na starość wyszedł by na tym o niebo lepiej niż na ZUSie. Przypomnijmy te wyliczenia: 100 zł odkładane systematycznie przez 40 lat, na 5% daje na koniec 125 000 zł kapitału. Inwestowanie tych pieniędzy, które zabiera ZUS w bezpieczny fundusz przez 47 lat na 6,6% (po uwzględnieniu inflacji) przyniosłoby ubezpieczonemu 3 mln zł.
 
   Chłopcy  kieszonkowcy - futbolowcy  
   
 Dzisiaj wiadomo, że to nie tylko ZUS bankrutuje, ale niewypłacalne jest też nasze państwo, którego zadłużenie zbliża się do 838 mld zł. Czyli ponad 20 tys. zł na jednego Polaka. Władza PO nie jest w stanie rządzić mądrze, dla dobra publicznego. Tusk i jego drużyna to są chłopcy kieszonkowcy  szukajacy pieniędzy w kieszeni obywateli, a poklasku na stadionach. Reszta kumpli z  PO (Miro, Rysio) dobrze się  bawi, a nawet rechocze. W tym bałaganie: Polnische Wirtschatf - myślą Niemcy, Polsza Kurica - myślą Rosjanie.
 
«Wstecz 17 18 19 20 21 22 23 Dalej» 

 Ilość odsłon:8886723